sobota, 8 lutego 2014

Rozdział IX

Mijały kolejne tygodnie, podczas których wiele się zmieniło, choć owe zmiany były mało dostrzegalne dla zwykłych ludzi. Zachowywali się tak jak dotychczas, ale łączył ich jeden sekret. Sekret kuszący, pociągający, a jednocześnie kruchy i delikatny, z nutą tajemniczości i magii. Jak wygląda teraz ich życie ? Ona sprawdza się w pracy odnosząc coraz to większe sukcesy, co utwierdza ją w przekonaniu, że nadszedł najlepszy okres w jej karierze i nic nie jest w stanie jej powstrzymać w osiągnięciu postawionego sobie celu. Nadal pozostaje w związku z Michałem zapewniając go co do swoich uczuć, który w ostatnim czasie stał się bardziej podejrzliwy niż był dotychczas. A On ? Nadal jest piłkarzem Borussi Dortmund z którą zmierza po najwyższe cele i ciągle się rozwija. Jego życie toczy się wokół piłki , która jest jego największą miłością. Ale zarówno Jego, jak i Klaudię, łączy wspomniany sekret. Oboje tkwią w tajemnym związku, który jest po prostu romansem. Potajemne wyjazdy, spotkania, kolejne wymowki to od dłuższego czasu nieodłączne elementy ich życia. Ciągle stąpając po kruchej granicy między prawdą a kłamstwem, tkwią w tym, nie mogąc się uwolnić. Czy to jest miłość, wiedzą tylko oni. Jednak z mijającymi dniami, staje się to coraz bardziej poważniejsze. Kłamstwo mające drugą stronę...
Spoglądała na swoje odbicie w lustrze w złotej ramie, które stało tuż obok jej toaletki, przy której spędzała conajmniej godzinę każdego poranka. Idealna sylwetka, dopasowany ubiór, delikatny makijaż i ułożone włosy - cała Klaudia Polańska. Młoda, piękna, utalentowana, twardo dążąca do celu. Jednym słowem kobieta sukcesu. Jednak gdzieś pod tą grubą warstwą pewności siebie, kryje się delikatna dziewczyna, która mimo, że wie czego pragnie, to nie potrafi odnaleźć właściwej ścieżki na życiowej drodze. Każdego dnia, gdy patrzy na swoje odbicie w lustrze, nie widzi siebie z przed kilku miesiący. Na zabój zakochanej w Michale, poza którym nic nie było ważniejsze. Lecz gdzieś w międzyczasie miłość słabła, ogień wygasał aż do teraz kiedy po niej pozostał złudny cień. Miłość znikła, a na jej miejscu pojawiło się kłamstwo.
- Tak idziesz do pracy ? - zapytał Zieliński kiedy jego partnerka przeglądała swoje torebki w celu dobrania najodpowiedniejszej.
- Tak to znaczy jak ? - zapytała nie odrywajac się od czynności
- Idziesz do pracy tak ubrana ? Ta sukienka jest zdecydowanie za krótka. W dodatku ten dekolt. Nie podoba mi się to - znów dało się zauważyć jego zazdrość. Coraz częściej.zwracał Klaudii uwagę na jej ubiór czy makijaż. Jednak za każdym razem znajdował się na przegranej pozycji.
- Będziesz mi mówił jak powinnam się ubierać ? Przesadzasz Michał. Wychodzę. Nie czekaj z kolacją, bo wrócę późno - minęła go w drzwiach nie obdarzajac go choćby pożegnalnym pocałunkiem.
- Znowu to samo - odparł sam do siebie, gdy pozostał już sam.






~*~






Kolejny trening minął w spokoju z większym naciskiem jedynie na zagrania taktyczne. Po blisko dwóch godzinach ciężkiej pracy opuścił ośrodek treningowy, wsiadł do swojego samochodu, odrazu włączając klimatyzację która w mgnieniu oka schłodziła jego rozgrzane ciało. Przed zapaleniem silnika zerknął na wyświetlacz telefonu, na którym widniało powiadomienie o nowej wiadomości. Gdy tylko zobaczył nazwę kontaktu i zdjęcie od razu uśmiechnął się pod nosem. Zadowolony, myśląc o zbliżającym się wieczorze w towarzystwie Klaudii udał się do domu, by wszystko przygotować na tę okazję.
Blisko godziny dwudziestej pierwszej zapalił wszystkie świeczki, które ustawił w każdym wolnym miejscu w jego sypialni. Płatki czerwonych róż idealnie komponowały się z czarną błyszczącą pościelą. Kiedy rozległ się dzwonek, spojrzał na efekt końcowy i poszedł otworzyć. Kiedy zobaczył ją przed sobą, znów poczuł to dziwne uczucie, które zawsze mu towarzyszy gdy jest w jej towarzystwie. Zaprosił ją do środka, pomagając zdjąć żakiet który okrywał jej nagie ramiona.
- Michał myśli że jesteś...
- W pracy - dokonczyla spoglądając na Roberta.
- Nie domyśla się niczego ?
- Dziwnie się zachowuje ale wątpię by przyszło mu do głowy że spotykam się z kimś za jego plecami.
- To dobrze - odparł przyciągając ją do siebie. - Zostaniesz na noc ?
- Nie. Nie mogę. Przyszłam tylko na chwilę. Wiesz że muszę wracać.
- Nie. Nie rób mi tego. Nie wytrzymam bez ciebie. Wyjedźmy gdzieś. Choćby na dwa dni.
- Robert - zasmiala się ulegając jego pocałunkom - Żartujesz sobie ? Przecież ty masz treningi, mecze a ja pracę. A Michał ? Co miałabym mu niby powiedzieć ?
- Racja, nie pomyślałem. Ale się tak już nie denerwuj - gładził jej ramiona przyprawiając tym samym ją o zawroty głowy czując jego dotyk na swojej skórze. Obrócił ją w swoją stronę i pocałował co było pierwszym etapem ich dzisiejszego wieczoru, którego finał zakończył się w jego sypialni.
Leżeli wtuleni w siebie, delektując się swoją obecnością. On odpoczywał u jej boku, nie myśląc o niczym, w przeciwieństwie do niej. Znów czuła wyrzuty sumienia, które towarzyszyły jej będąc przy Robercie. Lubiła spędzać z nim czas, rozmawiać, śmiać się. Czuła pełną swobodę, która sprawiała jej przyjemność.
- O czym myślisz ? - zapytał ze spokojem,.mocniej obejmując ją swoim ramieniem.
- O tobie. - odrzekła dodając po chwili - O nas. Nie wiem do czego to wszystko nas zaprowadzi.
Rozumiał jej wątpliwości, lekki strach przed niewiadomą ale jednoczesnie chciał wiedzieć co na prawdę będzie dalej. Nadal jest tym ' drugim ' . Tym, z którym widuje się w tajemnicy, w ukryciu. A On już chyba tak nie chce. Już nie chce liczyć się z przyjaźnią, z ludźmi - chce z nią być. Tak prawdziwie. Wieczorami, gdy zasypia, myśli o niej, wyobraża soebie, jak mogłoby wyglądać ich wspólne życie. Już nie bawi go ta zabawa, w którą się bawią. Chyba w końcu odnalazł, to czego szukał. Miłość. Może ona go znalazła. Ale to nie ma znaczenia. Zakochał się. Teraz, wie czym jest prawdziwa miłość.
- Klaudia ? - spojrzała powolnie w jego oczy, w których dostrzegalne było zaciekawienie, zainteresowanie
- Muszę ci coś powiedzieć - podparł się, dłonią przejechał po jej delikatnym policzku - Zakochałem się. Zakochałem się w tobie. Chce z tobą być. Chcę ... - nie dokończył. Kobieta owinęła się pościelą, opuszczajaąc jego łózko, nakładając na siebie swoje ubrania - Co ty robisz ? Klaudia powiedz coś. Powiedz, że ty też...
- Przestań ! Wiedziałeś jaki jest układ. Niegdy nie powiedziałam, że między nami coś będzie. Nigdy ! - krzyknęła w nerwach odgarniając z ramion swoje włosy.
- Stój ! - zawołał, gdy zatrzasnęła drzwi, wychodząc z jego mieszkania. Oparł się czołem o drzwi, uderzając pięścią o nie. Był zły na siebie o to co powiedział, ale jak długo mógł czekać z tym wyznaniem ? Moze popełnił błąd ? Może On dla niej jest właśnie tylko tym drugim ?
 Kiedy już chciał włączyć telewizję, ponownie rozległ się dzwonek do drzwi. Z nadzieją, że Polańska znów przyszła do niego, pobiegł otworzyć. Tyle, że to nie była Ona.
- Co ty tutaj robisz tak późno ? - zapytał
- Klaudia mnie zdradza - usłyszał krótką odpowiedź, a jego serce biło jak oszalałe, ciało oblał zimny pot. Czyżby prawda wyszła na jaw ?

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział VIII


Obudził ją powiew chłodnego powietrza i ruch tiulowej zasłony która ocierała się o jej roznegliżowane ciało. Uniosła się nieco, obracając się w drugą stronę. Obok leżał nie kto inny jak Robert Lewandowski, którego półnagie ciało okrywał jedynie pluszowy koc. Przetarła zmęczone oczy, niewiele pamiętając z poprzedniego wieczoru. Jednak patrząc na to co znajdowało się wokół, była pewna jednego : noc spędziła z Robertem Lewandowskim w jednym łóżku. A wydarzyć mogło się tylko jedno, lecz nie chciała nawet o tym myśleć. Czuła się okropnie, wiedząc że zdradziła Michała i to w dodatku z jego najlepszym przyjacielem.

Z podłogi wzięła jego koszulę którą nałożyła na siebie i po cichu opuściła łóżko, zostawiając w nim samego Roberta. W salonie znalazła resztę swoich rzeczy w  które szybko się ubrała i jak najprędzej opuściła mieszkanie piłkarza.  Nie miała nawet ochoty czekać na taksówkę i szybko ruszyła do domu, nawet w swoich kilku centymetrowych szpilkach. Mogło minąć około dwudziestu pięciu minut, gdy otworzyła drzwi mieszkania z nadzieją, że Michał nie wrócił z dyżuru w szpitalu. Zdjęła obuwie ze swoich obolałych nóg i stąpając po zimnej podłodze doszła do przestronnego salonu, gdzie usiadła na skraju kanapy.

Po jej bladych policzkach polały się stróżki słonych łez które moczyły jej twarz. Trzymające w dłoniach dokumenty, które postanowiła zabrać ze sobą do domu, po chwili wylądowały na podłodze, które rzuciła z całej siły by rozładować emocje. Niefortunnie poleciały w stronę szklanego wazonu, który upadł na dębową podłogę rozsypując się na drobne kawałki. Kobieta osunęła się na podłogę, nadal roniąc łzy. Dopiero teraz wszystko zaczęło do niej docierać co się wydarzyło w nocy, na co sama świadomie się zgodziła. Chciałaby by to zdarzenie nie ujrzało światła dziennego a zwłaszcza by Michał o niczym się nie dowiedział. Ale jak od teraz ma każdego dnia być przy nim, zapewniając co do swoich uczuć a w rzeczywistości ukrywając kłamstwo. Nawet nie kłamstwo, a tak bolesna zdradę której dokonała.

Kiedy tak siedziała, ciągle zastanawiają się co teraz będzie, co sama powinna zrobić, do mieszkania wrócił Zieliński po nocnym dyżurze. Kobieta szybko otarła twarz z łez i wstała by się przywitać.

- Witaj kochanie. Jestem tak zmęczony, że muszę się przespać. Wybacz. Później porozmawiamy. - rzekł zanim ona sama cokolwiek powiedziała i po chwili zniknął w sypialni, zamykając za sobą drzwi. W pewien sposób zadowolona, ze ma czas by wszystko przemyśleć, usiadła na balkonie, wpatrując się w panoramę budzącego się dortmundzkiego miasta.









~*~













Obudził się tak usatysfakcjonowany jak nigdy dotąd. Może miał wyrzuty sumienia, ale jego radość po jednej z najcudowniejszych nocy w życiu, była nie do opisania. Mimo, że już jej nie było, położył głowę na drugiej części łóżka, czując jeszcze to ciepło i zapach perfum, które działały na niego oszałamiająco. Kiedy rozkoszował się wspomnieniami z ubiegłej nocy, szara rzeczywistość dawała się we znaki, a na jego duszy malowało się piętno popełnionego błędu. Nie chciał myśleć o tym w taki sposób, ale prawda jest tylko jedna i niestety najbardziej bolesna. Fakt, że spędził noc z dziewczyną swojego przyjaciela, zaczął go męczyć i uporczywie wnika do jego umysłu. " Nie zrobiliśmy nic złego. To tylko seks bez zobowiązań " , pomyślał, ale wiedział że to nie był głupi wybryk. To było coś więcej. Nie potrafi tego określić, ale przy niej czuł się inaczej, nie jak ten Robert Lewandowski, którym jest każdego dnia. Czuł tę swobodę, spokój ale i pożądanie, które współgrało z namiętnością i czułością. Przy żadnej kobiecie nie czuł się właśnie tak jak czuł się przy Polańskiej. I chciałby... Chciałby to powtórzyć. Nawet będąc świadomym, że to wielki błąd który może ponieść za sobą srogie konsekwencje, to pragnie tego tak bardzo. Choćby tylko spotkania z nią. Jej uśmiechu, głosu i dotyku. Pragnie jej całej. Lecz to pragnienie sprawia mu ból, marzyć o czymś czego nie można posiąść...

Przemieszczał się po całym mieszkaniu, w którym nie mógł znaleźć sobie miejsca. Wydarzenia z poprzedniego dnia nie dawały mu spokoju i nie miał nawet komu o tym powiedzieć, wyrzucić z siebie to co mu ciąży. Błaszczykowscy wyjechali do Polski na krótkie wakacje, również Piszczkowie podążyli ich drogą. Pozostali przyjaciele to tak naprawdę dobrzy znajomi z klubu z którymi może wyskoczyć na imprezę, do siłowni czy na wspólne męski popołudnia. Z żadnym nie utrzymuje tak bliskich relacji by mógł mu opowiedzieć o tak delikatnych sprawach, można powiedzieć, że byliby to nawet nieco krępujące dla niego samego, zapewne jak i dla słuchacza. Poza chłopakami z klubu ma jeszcze tylko Michała ale tutaj nawet nie rozpatruje go jako osoby do rozmowy, bo to wręcz niemożliwe.

Zrezygnowany usiadł przed telewizorem, ale gdy tylko wygodnie się usadowił, z sypialni dobiegł dźwięk dzwoniącego telefonu. Niepocieszony powędrował w jego poszukiwaniu, a gdy znalazł go leżącego pod poduszką, został zmuszony do długiej rozmowy z mamą, która właśnie zadzwoniła.









~*~













Przeglądała różnorodne dokumenty potrzebne jej do pracy, do momentu, gdy ktoś przyszedł ją odwiedzić. Nie spodziewała się żadnych gości, więc nieco zaskoczona poszła otworzyć drzwi. Gdy tylko uchyliła je do połowy, doznała szoku, z jakim rzadko miała do czynienia. Poczuła jak przez jej ciało przechodzi fala chłodu, serce zamiera i nie potrafi wziąć powietrza w płuca. Stała oniemiała, niczym figura woskowa. Dopiero po krótkiej chwili, w której zastanawiała się nad zaistniałą sytuacja, dotarło do niej że znów ma sposobność widzieć się z Lewandowskim.

- Co ty tutaj robisz ?! - zapytała po chwili namysłu, obdarzając go chłodnym spojrzeniem. Mężczyzna mimo to patrzył na nią w taki sposób, w jaki lubiła, ale starała się tego nie okazywać.

- Przyszedłem cię zobaczyć - odparł, po czym pochylił się nieco tak by móc ją pocałować, lecz kobieta odwróciła się w drugą stronę, przez co delikatnie ucałował jej policzek. Delikatny, subtelny i śmiały. Oparty o drzwi, nadal zbliżony do jej ciała, wdychał zapach jej perfum, który jeszcze unosi się w jego mieszkaniu, od jej wyjścia. - Stęskniłem się za tobą, Klaudia - na jej policzku złożył kolejny pocałunek który powtórzył kilkakrotnie aż w końcu jego usta poczuły słodycz jej ciepłych warg. Po jednym pocałunku nieznacznie odsunął się od niej, patrząc w jej oczy. Miał dziwne wrażenie, że tak samo jak on, dziewczyna jest zadowolona i pragnie więcej. Jego przypuszczenia okazały się poprawne, bo po chwili brunetka uśmiechnęła się w jego stronę po czym, tym razem ona pocałowała go. Chwyciła mocno jego koszulkę i przyciągnęła do siebie. Mężczyzna nie zwlekając uniósł ją nad ziemią, biorąc na ręce i weszli do środka, zamykając za sobą drzwi. Oparli się o ścianę, ciągle tkwiąc w nad wyraz namiętnym pocałunku, który stawał się coraz bardziej odważniejszy. Dwudziestopięciolatek przywarł do niej całym ciałem, tak by swobodnie mógł ją utrzymywać w powietrzu. Obejmując jego szyję pozwalała mu na wszystko, nie ograniczając żadnego ruchu. Tkwili w pocałunku, który był toksyczny, który niszczył wszystko co mają. Ale nie potrafili przestać, nie potrafili się od siebie uwolnić.

- Przestań. Nie możemy. Nie potrafię tak. – powiedziała, kiedy poczuła ciepło jego delikatnych warg na swojej szyi, na której składał pojedyncze pocałunki. Odepchnęła go od siebie i odeszła, stając kilka kroków dalej. Głęboko oddychając, odrzuciła do tyłu swoje włosy, które opadały jej na twarz. Czuła się tak okropnie z faktem, że znów pozwoliła sobie na coś takiego. Po raz drugi dokonała zdrady, mając tego pełną świadomość. Najbardziej boli ją to, że ona tego chciała i nadal chce. Nie rozumie jak w tak krótkim czasie zdołała… Zakochać się ? Może to nie jest odpowiednie określenie, ale poczuła z nim jakąś więź. Może to jednak chwilowe zauroczenie, przerwanie monotonii, która panuje w jej związku z Michałem. Jednak nawet zwykłe, dziecinne zauroczenie, nie powinno mieć miejsca. A już na pewno, nie z nim, Robertem Lewandowskim.

- Potrafisz. Chcesz tego. – stojąc za nią, trzymał dłonie na jej udach znów próbując ją pocałować. – Zostaw go. Bądź ze mną. – dziewczyna gwałtownie odskoczyła od swojego adoratora patrząc na niego ze złością, za jego słowa.

- Jak możesz coś takiego mówić ? Jak możesz mi proponować… Michał to twój przyjaciel. Jestem z nim. Kocham go ! – oświadczyła, próbując brzmieć przekonywująco, lecz sama nie do końca wierzyła w to co mówi i co czuje.

- Kochasz go ? To dlaczego pozwalasz mi na to wszystko ? Dlaczego spędziłaś ze mną noc? Dlaczego pozwalasz mi się dotykać, całować ? Nie czujesz już do Michała tego co czułaś kiedyś.

- Nie wiesz co czuję ! – krzyknęła

- To co jest między nami nie jest przelotne. To coś więcej. Ty to wiesz, ja to wiem, to po co się oszukiwać ? Zaczekam. Zaczekam tyle ile będę musiał. Ale… - zawiesił swój głos, spuszczając głowę, lecz po chwili spojrzał kobiecie głęboko w oczy – Wkrótce będziemy razem.


wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział VII

Siedziała na drewnianej ławce tuż obok miejscowego placu zabaw, wpatrując się w dal. Wiatr targał jej długimi włosami, zasłaniając widoki. Na kolanach trzymała teczkę z nową umowę o pracę, ciągle zastanawiając się czy dobrze postąpiła.  Kocha pracę i nie zmieni tego, pragnie się rozwijać, choć wie że jej marzenia to lista wyrzeczeń i poświęceń. Już raz doprowadziła do rozpadu jej związku z Michałem i nie wyobraża sobie, że znów mogłaby stracić coś tak cennego, czyli jego miłość. Jest zdania, że każdy związek to ciągłe kompromisy, więc skoro ona postanowiła przyjechać do niego, tutaj do Dortmundu, pozostawiając Polskę, to on może zgodzić się na jej nową pracę. Będąc pewną swego, czuje tę obawę, strach przed niewiadomym.
Przeglądając już po raz dwudziesty swoją umowę, wyrwała się z transu, gdy tuż przed nią upadło dziecko. Poderwała się z ławki i przykucnęła przy rozpłakanej dziewczynce, około czteroletniej. Z torebki wyjęła paczkę chusteczek higienicznych, którymi otarła lekko zakrwawione kolana. Rany nie były poważne, jedynie zwykłe otarcia, które mają wszystkie dzieci w tym wieku. Nie jeden rodzic przeżywa ciągłe upadki swoich maluchów, a potem stara się załagodzić głośny płacz.
- Gdzie twoi rodzice ?  - zapytała dziewczynkę, która powoli doszła do siebie i z uwagą przyglądała się młodej kobiecie, która trzymała ją na kolanach, uśmiechając się do niej i gładząc jej włosy.
- Przyszłam z wujkiem – odparła dziewczęcym głosikiem, rozglądając się w Okół
- A jak masz na imię ?
- Oliwka. A ty ? – dziecko nie sprawiało wrażenia przerażonego, lecz wręcz przeciwnie. Była nad wyraz zainteresowana obcą dla niej osobą
- Klaudia. Chodź ze mną, poszukamy twojego wujka. – podała jej dłoń i powoli ruszyły, wędrując przez cały park. Po drodze przystanęły  przy budce z lodami, na które miała ochotę mała dziewczynka. Klaudia cały czas się rozglądała, czy czasem ktoś nie poszukuje dziecka, lecz nie dostrzegła takiej osoby. Jedynym racjonalnym wyjściem z takiej sytuacji, było dla niej udanie się na policję i zgłoszenie odnalezienia dziecka. Jednak zaledwie po kilku minutach od owych przemyśleń, takie rozwiązanie nie było już potrzebne. 
Kobieta zatrzymała się na chwilę by otrzeć ubrudzoną od czekoladowych lodów twarz dziecka, a kiedy chciała wyrzucić chusteczkę do najbliższego kosza, dostrzegła zaledwie kilka kroków dalej, znaną jej sylwetkę. Mężczyzna kręcił się na skrzyżowaniu dwu dróg, a po chwili krzyknął na cały park imię dziecka, tak że wszystkie oczy zwrócone były na niego. Podbiegł ile sił miał w nogach i wziął dziecko na ręce, przytulając ją mocno. Polańska patrzyła na uroczą scenę, lecz czuła w sobie nieogarnięty gniew. Nie rozumiała jak mężczyzna mógł zgubić dziecko.
- Jak mogłeś zgubić  dziecko ?! – krzyknęła po chwili. Mężczyzna dopiero teraz się zorientował kto opiekował się dzieckiem pod jego nieobecność. Odstawił dziewczynkę na ziemię, która prędko usiadła na ławce, rysując w notesie, który udostępniła jej Klaudia. – Powinnam zgłosić to na policję ! – nadal targały nią emocje, które po chwili zaczęły z niej uchodzić.
- Odwróciłem się tylko na chwilę, a po chwili jej już nie było. Ale przecież nic złego się nie stało – powiedział , gdy kobieta na chwilę zamilkła
- Ale mogło się stać ! – nadal była mocno rozgniewana w stosunku do piłkarza
- Wiem – odrzekł, gdy dotarło do niego ile złych rzeczy mogłoby się stać, gdyby dziecko pozostało samo sobie. Przecież tuż obok, jest ulica z ciągle poruszającymi się samochodami, a w parku tyle obcych i podejrzanych osób. Nawet nie chciał o tym myśleć. – Dziękuję, że zaopiekowałaś się Oliwką. To córka Błaszczykowskich.
- Nie spuść jej już z oczu – odparła już z pełnym spokojem, patrząc na mężczyznę który stał przed nią – Do zobaczenia – dodała na pożegnanie.
- Do zobaczenia ? Czyli się jeszcze spotkamy ? – zapytał z zaciekawianiem, przyglądając się pięknej kobiecie.
- W to nie wątpię – posłała mu tajemnicze spojrzenie, uśmiechając się w jego stronę, po czym odeszła zgrabnie się poruszając. Mężczyzna odprowadził ją wzrokiem, aż w końcu postanowił odwieźć dziecko do domu, za nim nie zgubi jej po raz drugi.





~*~





Siedziała na kanapie oczekując  powrotu Michała, przeglądając gazetę codzienną. Ubrana zwyczajnie,  w krótkie dresowe szorty, rozciągnięty top i z włosami spiętymi w kok, wyglądała niepodobnie do Klaudii, która obraca się między wielkimi ludźmi.  Przewracając kolejną kartkę gazety, usłyszała dźwięk otwierających się drzwi. Odłożyła czasopismo i pobiegła przywitać się z ukochanym.  Zarzuciła mu ręce na szyję, gdy ten odłożył swoją służbową teczkę i objął ją w pasie. Po chwili złączyli się w czułym i namiętnym pocałunku, do których coraz rzadziej dochodziło między nimi.

- Aż tak bardzo się za mną stęskniłaś ? – zapytał, lecz zamiast odpowiedzi, został obdarowany kolejnym pocałunkiem. On uznał to za szczere okazywanie miłości, lecz dla niej było to oszustwo. Chce poczuć to co czuła kiedyś, ale wie, że jej uczucia się zmieniły. I boi się, że nie kocha go tak bardzo jak kiedyś, a zaczyna zakochiwać się w kimś innym. Próbuje przestać, lecz nie potrafi. W dodatku ich znajomość się dopiero zaczyna, a kolejne wspólnie spędzone chwile w jego towarzystwie mogą obrać nieoczekiwany zwrot akcji.
Po zjedzonym posiłku usiedli na balkonie, wtuleni w swoje ciała. Milczeli, co jakiś czas jedynie mówili półsłówkami. Kobieta przez ten cały czas zastanawiała się jak powiedzieć Michałowi o nowej pracy, lecz obawiała się jego rekacji.
- Muszę ci coś powiedzieć - odezwała się w końcu, zbierając się na odwagę
- Co się stało kochanie ? - zapytał obejmując ją, ciągle patrząc w jej oczy
- Wiem, że będziesz zły, ale jak tak nie wytrzymam. Nie mogę siedzieć tak cały czas bezczynnie w domu, nic nie robiąc. Chcę robić to co kocham i... - zawiesiła na chwilę głos, biorąc głęboki wdech powietrza - Dostałam pracę. I nie zmienię zdania, Michał
Mężczyzna siedział nie spoglądając na nią, lecz na widoki które malowały się przed jego oczami. Mimo popołudniowej pory, kiedy zazwyczaj miasto pełne jest ludzi, teraz było nieco opustoszałe. Gdzieniegdzie ktoś spacerował, czasem ulicą przejechał samochód. 
- Rozumiem. Skarbie, przecież ja to rozumiem. Nie chcę byś się ograniczała, robiła coś wbrew sobie. Chcę tylko byś pogodziła pracę z zyciem osobistym. Chcę byś znajdywała dla mnie czas. Nie chcę by nasze życie wyglądało tak jak ostatnio. Nie mieliśmy czasu nawet ze sobą porozmawiać.
- Obiecuję ci, że się to zmieni. Praca do południa, a potem tylko ty - obdarzyła go pocałunkiem w policzek, pozostawiając na nim ślad szminki i wygodnie usiadła na jego kolanach.
- To co będziesz tam robiła ? - zapytał po czasie, a ona wyrwała się z rozmyśleń.
- Wiesz, na razie do końca nie wiem czym na stałe mam się zajmować, ale pierwsze polecenie już dostałam.
- Naprawdę? Tak szybko ? To co to będzie ?
- Wywiad z Robertem. Robertem Lewandowskim. - odparła 
- To wspaniale ! - ku jej zaskoczeniu, chłopak entuzjastycznie zareagował na jej odpowiedź
- Dlaczego wspaniale ?
- Poznaliście się już lepiej, to chyba będzie to wywiad bez żadnego stresu 
- Taaak - przeciągnęła, ciągle myśląc o najbliższym spotkaniu z piłkarzem. Cieszyła się na myśl o tym, a jednocześnie miała ogromną ochotę zrezygnować. 






~*~





W samochodzie pogrywała muzyka, a on uradowany jak nigdy wracał z zakupów, ciągle myśląc o ostatnim spotkaniu z Klaudią. Ogólnie rzecz biorąc, odkąd ją poznał to myśli tylko o niej, i właśnie o to ma do siebie pretensje. Nic nie zmieni faktu, że Polańska jest dziewczyną jego przyjaciela, ale to co on zaczyna czuć, już całkiem go przerasta. Jest tak bardzo rozchwiany uczuciowo. Zazwyczaj kobieta dla niego, to miała być przygoda. Krótka, bez zobowiązań. Ale teraz, on nie chce czegoś co po chwili zniknie, lecz czegoś co będzie trwało bardzo długo. Może w końcu wydoroślał ? Może potrzebuje mieć przy sobie tę bratnią duszę, którą pokocha bezgraniczną miłością, dla której będzie w stanie zrobić wszystko. I Klaudia miała by byś tą osobą ? Przecież to tak bardzo nierealne, niemożliwe wręcz.
Ciągle jadąc samochodem ulicami miasta i podśpiewując pod nosem ulubione słowa piosenki, rozległ się dźwięk dzowniącego samochodu. Wcisnął guzik zestawu głośnomówiącego i przywitał osobę po drugiej stronie telefonu.
- Witaj Robercie!  - rozległ się po samochodzie charakterystyczny głos jego menegera - Mam dla ciebie wiadomość. Otóż, nie wiem czy masz jakieś plany na jutrzejszy wieczór, ale jeśli je masz, to zrezygnuj. Jutro, punkt dwudziesta masz wywiad i nawet nie próbuj się wymigać ! - po tych słowach rozmówca się rozłączył, a Lewandowski jedynie westchnął i przycisnął pedał gazu.
Wszedł do pustego mieszkania z zapełnionymi torbami, które odłożył w kuchni. Był tak bardzo zmęczony całym dniem, że odechciało mu się spotkań z przyjaciółmi, na które wcześniej miał wielką ochotę i jedynie co zrobił tego dnia, to wziął prysznic i zasnął w swoim łóżku, rozmyślając o jednej osobie.





~*~






Ubrał się szykownie, lecz tak by było mu wygodnie i komfortowo. Przed wyjściem użył swoich ulubionych perfum i opuścił mieszkanie. Zrezygnował z jazdy własnym samochodem, i zamówił taksówkę która czekała już na zewnątrz. Po dosłownie dziesięciu minutach znalazł się pod budynkiem, w którym odbyć miał się wywiad. Kobieta z recepcji zaprowadziła go do odpowiedniego pomieszczenia, gdzie czekali wszyscy na piłkarza. Nieiwielka sofa w odcieniach szarości, przygaszone światło, kamery, reflektory i mnóstwo ludzi. Czyli okoliczności przeprowadzania wywiadu na wizji. Na samą myśl, zrobiło mu się słabo. Po prosił o szklankę wody, którą szybko opróżnił. Dosłownie pięć minut przed rozpoczęciem, jedna z osób będąch odpowiedzialną za jego wygląd, nałożyła mu niewielką ilość pudru rozświetlającego, czego mężczyzna wręcz niecierpiał. Ogólnie, nie cieszył się na myśl o godzinnej rozmowie o niczym i odpiwiadaniu na pytania niewiadomego pochodzenia. Jego podejście zmieniło się diametralnie, gdy ujrzał obok kamerzysty tę jedną i niepowtarzalną Klaudię Polańską. Od razu się uśmiechnął i podszedł się przywitać.
- Nie sądziłem, że nasze najbliższe spotkanie będzie tak szybko - posłał jej czarujące spojrzenie, na co tak lekko się zarumieniła, nawet przez warstwę makijażu. Nic nie odpowiedziała, lecz w jego towarzystwie udała się na plan.
Po półtorej godzinie czasu opuścili budynek i zatrzymali się tuż przed nim. Panowała między nimi luźna atmosfera, choć dało się wyczuc chwilami napięcie między nimi, bądź dystans, głównie z jej strony.
- Nie jest aż tak późno. Może pojedziesz chwilę do mnie, co ? Wino, dobry film... - zaproponował
- Nie wiem czy dobry pomysł - odpowiedziała
- Proszę. Michał ma dyżur, sama mówiłaś, to zamierzasz tak w samotności spędzić ten uroczy wieczór ? - próbował ją namówić, i ostatecznie dopiął swego.
- Dobrze. Mam tylko nadzieję, że masz jakieś dobre wino - zaśmiała się. Po chwili przyjechała taksówka, wcześniej zamówiona i oboje udali się do mieszkania Roberta....






~*~




Mam nadzieję, że nie zapomniałyście
o tym opowiadaniu. Rozdział taki sobie, 
choć może się Wam spodoba.
Postaram się napisać kolejny na przyszły wtorek
Pozdrawiam

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział VI

Dla nich czas stanął w miejscu. Oboje stracili rachubę czasu, byli niczym figury woskowe. Stali naprzeciw siebie niczym zahipnotyzowani. Dla niego ta chwila mogłaby trwać wiecznie, mógłby zatapiać się w jej błękitnych oczach. Właśnie spełniało się jego marzenie, którym była Klaudia. Nigdy na niczym mu tak bardzo nie zależało jak na znajomości z nią. Trzymając jej dłoń w czasie powitalnego uścisku, czuł jej ciepło przeszywające jego ciało. Nadal jednak nie wiedział co czuje. Czego oczekuje od siebie i od niej. Miłości ? Boi się jej. Tego, że on może cierpieć bądź sam zrani kogoś i będzie miał wyrzuty sumienia. Powstrzymuje się przed tym uczuciem, jednak chciałby mieć przy sobie osobę, dla której będzie ważny, najważniejszy. Osobę, którą będzie widywał każdego dnia, dla której będzie wstanie zrobić wszystko, z którą będzie spędzał każdą chwilę, dla której będzie żył. Czy dla niego Klaudia jest tą osobą ? Chciałby, aby tak było, ale ma świadomość tego, że tak nie będzie. Wie, że nie może wejść z butami w cudze życie. Nie zniszczy czyjegoś związku tylko po to by osiągnąć cel. Nie tego nauczył go ojciec, lecz tego, że jeśli się kocha to trzeba pozwolić odejść i pozwolić tej osobie być szczęśliwą. Ale, czyż nie jest tak, że jeśli się kocha to powinno się walczyć ?
Powstrzymał się przed zbliżeniem do niej i starał się unikać kontaktu wzrokowego z nią. Jednak z każdą kolejną chwilą, było to dla niego coraz trudniejsze. Nie mógł przestać na nią patrzyć. W tej chwili nie przypominała tej osoby, z którą rozmawiał po meczu. Wyglądała bardziej normalnie. Lekko pofalowane włosy spięte były w niesfornego koka, a pojedyncze pasma opadały na twarz, które nieustannie zakładała za ucho. Jej usta nie były tak krwisto czerwone jak wtedy, lecz przybierały barwę blado różową. Ubrana w zwykłe dżinsy i w zbyt szeroką bluzę jak na jej szczupłą posturę, nie przypominała tej szykownej kobiety sprzed kilku lat. Miała przy sobie jeszcze coś co go radowało. Brelok, który mu o niej przypominał. Właśnie ten niewielki przedmiot sprawiał, że czuł jakby miał cześć niej przy sobie.
- Cieszę się, że nareszcie mogę cię poznać- oświadczył uśmiechając się do młodziutkiej kobiety, która była nieco zawstydzona w towarzystwie piłkarza światowej klasy. Mimo, że była dziennikarką i spotkania z takimi sławami, jaką był sam Robert Lewandowski, należały do jej obowiązków, to każde było dla niej dawką stresu. Chciała być profesjonalistką i zawsze próbowała się wyzbyć tych obaw przed rozmowami z osobistościami.- To może ja już pójdę. Nie będę wam przeszkadzał.
- Przestań. Zostań- zaprotestował stanowczo Michał.- Nie masz nic przeciwko, prawda ?- spojrzał na wybrankę swojego serca, która machinalnie zaprzeczyła. - Tak też myślałem. To dobra okazja byście się lepiej poznali.
Czas leciał nieubłaganie, a atmosfera pomiędzy trójką dorosłych osób była znakomita. Nie nawiązała się żadna nieprzyjemna konwersacja, wszyscy sprawiali wrażenie zadowolonych. Każdy brał udział w rozmowie, lecz wszyscy skupiali się na czymś innym. Można śmiało rzec, że to właśnie polski napastnik wyglądał najbardziej na nieobecnego myślami. Tak też było. Przez cały czas zachwycał się wybranką swojego przyjaciela.
- Wszystko w porządku ?- zapytał w końcu Michał spoglądając podejrzliwie na dwudziestopięcioletniego piłkarza.
- Tak, tak- upił kolejny łyk wina, po czym odstawił puste naczynie na stół.
- Już myślałem że coś się stało. To ja was zostawię samych, poznajcie się lepiej a ja pójdę tylko do sklepu i zaraz wracam- mężczyzna ubrał ciemną marynarkę i zniknął za drzwiami mieszkania. Robert i Klaudia siedzieli na kanapie w ogarniającej ich ciszy. Dla niej była to niezbyt komfortowa sytuacja siedzieć obok nieznanego mężczyzny. Natomiast on wyglądał na zadowolonego z takiego obrotu spraw. Do dwóch pustych kieliszków nalał czerwonego wina, podając jedno naczynie pannie Polańskiej.
- Dzięki- szepnęła. Powstrzymywała się przed tym by nie spojrzeć w jego hipnotyzujące oczy, lecz pragnienie tego było zbyt wielkie i  w końcu podniosła wzrok. Teraz ich oczy były w równej linii. Na jej gładką cerę opadały kosmyki ciemnych  brąz włosów, które mężczyzna założył za jej ucho, po czym nieznacznie się pochylił. Serce Klaudii biło coraz mocniej, lecz nie powstrzymywała zawodnika Borussi. Ten coraz śmielej zachowywał się wobec niej. Kieliszek z winem odstawił na stół, dłoń położył na jej udzie, na co dziewczyna lekko wzdrygnęła, ale nadal nie protestowała. Spojrzała ponownie w jego oczy i spuściła prędko wzrok z obawy przed tym, że znów nie zapanuje nad sobą. Robert widząc jej strach przed nim samym, palcami uniósł jej podbródek, szepcząc:
- Boisz się mnie ?
- Nie - odparła pewnie, co ten odebrał jako zielone światło wobec jego poczynań.Przybliżył się na bardzo bliską odległość, przez co ich czoła się stykały, opierały o siebie. Dziewczyna czuła zapach jego intensywnych perfum, które działały na nią niczym afrodyzjak. Nie kontrolowała tego co robi, a zwłaszcza z kim. Dłońmi chwyciła jego koszulę, jednolitego koloru i przyciągnęła do siebie, przygryzając przy tym dolną wargę i trzepocząc rzęsami. Gdy już wydawało się, że nadejdzie ten moment, moment ich pierwszego pocałunku, rozległo się głośne wołanie od drzwi wejściowych i czar prysł. Polańska gwałtownie odsunęła się od Lewandowskiego i uśmiechem przywitała Michała, który właśnie powrócił z butelką wina.
- Wpadnę innym razem- piłkarz wstał z kanapy, poklepał przyjacielsko po ramieniu swojego kolegę i skierował się w kierunku wyjścia. Odwrócił się tylko na moment spoglądając na Klaudię, która widocznie unikała już jego spojrzenia. Rzucił krótkie Cześć, po czym wyszedł z mieszkania.
- Idę pod prysznic. Potem porozmawiamy- powiedziała widząc zamiary Michała w jej stosunku. Oparła się o śnieżnobiałe drzwi łazienki, głęboko westchnęła i podeszła pod lustro. Wpatrywała się w nie z zaciekawieniem a zarazem ogromną złością co do siebie. Co ty robisz dziewczyno ? Jesteś z Michałem. Robert Lewandowski jest dla ciebie nikim. Nie chcesz go poznać. Nie chcesz go widywać. Rozlegały się zdania w jej głowie, lecz sama w środku czuła, że prawda jest całkiem inna. Mężczyzna, którego znała tylko z mediów, urzekł ją swoją osobą. Zobaczyła w nim kogoś więcej niż tylko znanego piłkarza, świetnego napastnika. Ciągle jeszcze nie doszła do siebie, po tym co się między nimi wydarzyło, zaledwie kilka minut wcześniej. Po raz pierwszy od bardzo dawna przestała panować nad sobą i nad tym co robi. Co by się stało, gdyby na czas nie pojawił się Michał ? Doszłoby do czegoś między nimi ? A gdyby ich nakrył ? Próbowała odpędzać od siebie tak czarne scenariusze i pragnęła zapomnieć o mężczyźnie.




~*~




Krok za krokiem przemierzał ulice Dortmundu, bez żadnego celu. Odbijał się tylko cień jego sylwetki, którą oświetlały uliczne latarnie. Przepełniony był smutkiem i żalem wobec swojej osoby. Nie mógł sobie darować tego, do czego się posunął. Nadal nie wiem co nim kierowało w tamtej chwili, że odważył się na tak poważny krok. Czuł się tak jakby zdradził przyjaciela. Mimo że do niczego nie doszło, był wściekły na siebie. Idąc chodnikiem minął parę, która szła w kierunku przeciwnym, trzymając się za ręce. Coś go ściskało w środku, bo marzył o czymś takim. Teraz zamiast zamartwiać się nad samym sobą idąc samemu, chciałby mieć przy sobie towarzyszkę, ale jej nie ma. Jest sam, nie ma nikogo, kogo mógłby kochać. Przed wszystkim udaje, że tak jak jest jest dobrze, ale tak naprawdę wcale nie jest. Chce w końcu kochać i być kochanym.
- Lewy ? Jest pierwsza w nocy, więc co ty tutaj robisz ?- zapytał zaspany Jakub widząc przyjaciela u progu jego domu. Widząc zmartwioną minę, uchylił szerzej drzwi, zapraszając go do środka. Zapalił ścienny kinkiet w salonie i wpół oświetlonym salonie, usiedli razem. - Coś się stało. Co ?
- Dlaczego myślisz, że coś się stało ?
- Gdyby się nie stało, przyszedłbyś do mnie o tej godzinie ?- uniósł brew, oczekując jakichkolwiek wytłumaczeń Lewandowskiego.
- Poznałem Klaudię. Widziałem ją, rozmawiałem z nią i...- zawiesił głos- I potem zostaliśmy sami. Przybliżyłem się, dotknąłem ją, byliśmy blisko, ale ona nie protestowała. Rozumiesz ? Nie protestowała, więc myślałem, ze mogę, ale wrócił Michał. Poszedłem sobie. Bo co miałem zrobić ?- nerwowo gestykulował rękoma, dodając dramatyzmu jego wypowiedzi.
- Żartujesz, prawda ? To wszystko, to żart ? Tak ? Robert ?!- Błaszczykowski wstał z fotela chodząc po pokoju, próbując zrozumieć to wszystko, lecz nie potrafił. Gośc tylko przeczącą pokręcił głową, wpatrując się w czubek swoich granatowych trampek.- Wiesz, że nie możesz znów tego zrobić ? Nie wolno ci się do niej zbliżać, nawet na krok. Klaudia to dziewczyna twojego przyjaciela, nie możesz tego zniszczyć. Nie zrobisz tego, tak ?- panowała głucha cisza- Nie zrobisz tego, TAK ?! - Błaszczykowski uniósł głos o kilka tonów, lecz tak by nie obudzić swojej żony i jedynej córeczki.
- Ale..
- Nie ma żadnego ale! Dla ciebie ktoś taki jak Klaudia nie istnieje! Rozumiesz ?- pogroził palcem, ale widocznie na próżno.
- Nie potrzebnie tu przychodziłem- oświadczył wychodząc z domu.
- Robeeert!- zawołał Kuba, gdy rozległo się trzaśnięcie drzwiami. Usiadł ponownie na sofie, lecz zaraz pojawiła się Agata obudzona rozmową przyjaciół.
- Kuba, coś się stało ?- zapytała troskliwie, siadając obok współmałżonka.
- Robert to idiota- odparł z nutką ironii w głosie- Nieważne- dodał widząc pytające spojrzenie. Ucałował kobietę w czoło i wraz z nią udał się do sypialni.




~*~




Nie była pewna czy postępuje słusznie idąc do firmy, którą polecił jej były pracodawca, ale postanowiła zaryzykować. Przed nią siedziało kilka innych kobiet, również pragnących pracować w takiej prestiżowej redakcji jaką jest niemiecki Bild. Posłusznie siedziała na krześle oczekując na swoją kolej by przedstawić swoje preferencje. Zbliżała się godzina jedenasta, gdy rozległo się wywoływane jej nazwisko. Wzięła swoją czarną torebkę, którą zarzuciła na ramię, poprawiła bluzkę wraz ze spódnicą, odgarnęła włosy i dumnie weszła do gabinetu przedstawiciela tabloidu.
- Witam, proszę usiąść- starszy mężczyzna wskazał jej miejsce przed sobą. Przeczytał jej podanie, w między czasie spoglądając na nią, zadał kilka pytań, jej zdaniem, mało istotnych, aż  w końcu oświadczył- Zatrudniam panią.
Jej oczy poszerzyły się do granic możliwości, a serce przestało bić. Nie sądziła, że ktoś ot tak, ją zatrudni.
- Naprawdę ? Już ?
- Tak. Szukamy kogoś takiego jak pani na nasze stanowisko. Ma pani spore doświadczenie, więc sobie pani poradzi w naszej firmie. Tak myślę- posłał jej uśmiech, a ona odwdzięczyła się tym samym.- Kiedy panie chce zacząć pracować ?
- Mogę już teraz!
- Fantastycznie. Kogoś takiego nam trzeba było. Moja sekretarka panią oprowadzi i zapozna z firmą, a potem czeka na panią pierwsze zadanie i okazja na wykazanie się.
- Cieszę się, a co miałabym zrobić ?
- Nic wielkiego. Przeprowadzi pani wywiad z Robertem Lewandowskim.




~*~




pozostawiam do Waszej oceny kolejny rozdział :)
mam nadzieję, że się podoba choc trochę. i proszę o  komentarze bo ostatnio coś z nimi słabo. dziękuję ! 








czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział V

Po jego powrocie  z wakacji, w jego mieszkaniu panował totalny chaos. Porozrzucane ubrania, pootwierane walizki, w wyniku czego nie dało się nic odnaleźć. Obudził się z promiennym uśmiechem na twarzy, zadowolony  z siebie jak nigdy dotąd. Niby nie osiągnął aż tak wiele, ale to co najważniejsze zostało osiągnięte. Odnalazł kobietę, którą tak uparcie poszukiwał. Właściwie nie wiedział dlaczego tak bardzo mu na niej zależy, ale pragnął jej, bardzo. Jego pragnienie niby było oczywiste, lecz jednocześnie zagadkowe. Przecież nie chodziło tu o żadne uczucie pokroju miłości, ale nie chodziło też o pożądanie cielesne. Nieutożsamione pragnienie.
Mimo krótkiego snu, czuł się wyjątkowo wypoczęty. Wstając z łóżka potknął się o swoje buty, cicho klnąc pod nosem, a następnie powędrował do swojej przestrzennej łazienki. Wszedł pod prysznic by ochłodzić swoje ciało. Po krótkim prysznicu owinięty jedynie krótkim ręcznikiem, wszedł do swojej garderoby w której wynalazł swoje ulubione ubrania. Czarny T-shirt z białym napisem Nike, dżinsowe spodnie i czarne trampki do kostki. W takiej stylizacji czuł się najlepiej. Przed wyjściem jeszcze przejrzał się w lustrze, zmierzwił włosy i z uśmiechem na twarzy opuścił miejsce swojego zamieszkania. Przez to, że winda była w remoncie, został zmuszony zejść na sam dół po schodach.Zbiegł do blokowego parkingu a stamtąd ruszył swoim sportowym samochodem prosto do Błaszczykowskich, aby opowiedzieć im o tym co przytrafiło mu się w słonecznej Kalifornii. W połowie drogi założył czarne okulary przeciwsłoneczne i zatrzymał się na czerwonym świetle. Gdy tylko zapaliło się zielone ruszył z piskiem opon, aby już po zaledwie trzech minutach zatrzymać się obok pokaźnej rezydencji kapitana polskiej reprezentacji. Wysiadł z samochodu i ścieżką wiodącą od bramki do drzwi powędrował do swoich przyjaciół. Już miał zadzwonić dzwonkiem ale usłyszał śmiechy zza domu, więc obchodząc dom udał się na przydomowy taras gdzie zastał szczęśliwą rodzinę jedzącą śniadanie.
- Wróciłeś, Robert !- wstała od stołu, przytulając na powitanie swojego długoletniego przyjaciela. Zaraz po niej przywitał się Jakub, a jako ostatnia córka małżeństwa, która uwielbiała Lewandowskiego. Złapała go za rękę ciągnąc go w kierunku wolnego miejsca przy stole, a następnie sama pobiegła do  piaskownicy.- Opowiadaj. Jak było ?
- Mam wam tyle do powiedzenia, że sam nie wiem od czego zacząć- odparł biorąc jedną z kanapek.- Tyle się wydarzyło, tyle się dowiedziałem, że...
- To mów a nie jesz !- zaśmiał się Kuba zabierając mu kanapkę. Polski napastnik zrobił kapryśną minę i zwrócił się w kierunku Agaty i zaczął mówić o wszystkim co mu się przytrafiło.
- Naprawdę ? Nie wierzę, że ją odnalazłeś. Szczerze mówiąc oboje w to wątpiliśmy.
- Przecież wiem, ale ja nigdy nie odpuszczam, nie ?- odparł ciągle się uśmiechając w kierunku przyjaciół.




~*~




Myślała o tym cały wieczór, całą noc, ale nadal nie była pewna czy decyzja, którą podjęła jest słuszna. To co zamierza zrobić, skreśla wszystkie jej marzenia, cele i ambicje życiowe, ale w końcu czego się nie robi dla miłości ? Siedziała przy stole popijając mocną, czarną kawę i przyglądała się arkuszowi papieru na którym drobnym druczkiem było napisane kilka zdań. Po opróżnieniu filiżanki włożyła dokument do białej teczki i wróciła do kuchni aby  z niewielkiej szafki obok lodówki wyjąc torebkę psiej karmy. Nakarmiła psa, wzięła torebkę i teczkę z dokumentami i opuściła mieszkanie. Dzisiaj miała na głowie mnóstwo obowiązków, ale nie przeszkadzało jej to, bowiem radziła sobie od zawsze z natłokiem zadań.
Po kilkunastominutowej przejażdżce samochodem zajechała na parking obok budynku, w którym pracowała. Wzięła swoją torebkę i weszła do środka. Z uśmiechem przywitała swoich znajomych z którymi pracowała tak długi czas.Wzięła głęboki wdech i weszła do gabinetu swojego przełożonego, który cenił swoją jedną z najlepszych dziennikarek. Ruchem dłoni wskazał wolne miejsce naprzeciw jego biurka a młoda kobieta posłusznie usiadła. Bez słowa wyjęła dokument i wręczyła starszemu mężczyźnie.
- Klaudio, ale...- zaczął mówić nie skończywszy czytać do końca. Śmiało można stwierdzić, że był w wielkim szoku.
- Przepraszam, ale jestem zmuszona do tego. - odparła lekko się uśmiechając.
- Czy chodzi tutaj może o jakieś problemy w pracy, o których nie wiem ?
- Nie, nie. Skądże. Sprawy prywatne. Muszę wyjechać z kraju, więc to by mi uniemożliwiło pracę dla pana.
- Ciężko będzie mi ciebie zastąpić. Wiem jak starałaś się o awans. Zasłużyłaś na niego.
- Może, ale właśnie przez te starania tak wiele straciłam.
- Taka praca- uniósł kąciki swoich ust- Masz tutaj wizytówkę mojego przyjaciela i gdybyś szukała pracy zadzwoń i powołaj się na mnie.- wręczył jej małą karteczkę, po czym młoda dziewczyna wstała i wyszła, mówiąc na pożegnanie, krótkie
- Dziękuję.
- Powodzenia !- zawołał jeszcze były przełożony, gdy ta zniknęła za drzwiami. Podeszła do swojego stanowiska pracy i usiadła na obrotowym krześle, na którym wysiadywała godzinami. Wzięła kartonowe pudełko do którego powolnymi ruchami wkładała wszystkie swoje osobiste rzeczy. Na samym końcu włożyła ramkę ze zdjęciem jej i Michała. Znowu towarzyszyło jej uczucie bezsilności w walce o miłość życia. Kochała go i nadal kocha, lecz chora ambicja osiągnięcia sukcesów zaślepiła ją.
Ze smutkiem w oczach opuściła budynek, wcześniej żegnając przyjaciół z pracy. Otworzyła bagażnik do którego włożyła zapakowane pudełko i ruszyła do swojego domu.
Usiadła na podłodze obok łóżka wpatrując się w zapakowane walizki. Ciągle myślała czy dobrze zrobiła. Postanawia zostawić tutaj wszystko, wliczając w to pracę, przyjaciół, rodzinę i dom, ale tylko po to by odzyskać to na czym najbardziej jej zależy. Od czterech lat byli razem, tak wiele przeszli, ciągle się wspierali i pomagali sobie, a co najważniejsze- kochali się. Otworzyła szufladkę w małej szafce, z której wyjęła srebrny brelok, który oddał jej Michał na pożegnanie. Skąd go miał ? Zgubiła go tak dawno, straciła jakąkolwiek nadzieję, że odzyska pamiątkę po ojcu, a tu nagle mężczyzna zwraca jej najcenniejszą zgubę. Była mu wdzięczna, lecz nie zdążyła mu już tego powiedzieć.





~*~




Nie był do końca przekonany czy podjął słuszną decyzję. Działał pod wpływem emocji, nie zastanawiał się nad konsekwencjami swoich czynów. Nie chciał aby tak to wszystko się potoczyło ale też nie mógł znieśc swojego dotychczasowego życia. Wszystko było w nim podporządkowane Klaudii. To ona podejmowała decyzje, to ona rządziła, nie liczyło się dla niej zdanie Michała. Jest kobietą sukcesu, a Michał ? On pragnie ciszy, spokoju, zrozumienia. Nie biegnie przez życie lecz cieszy się wszystkim co napotka na drodze. Marzy o rodzinie, dzieciach i miłości. Odkąd poznał Polańską, zmienił się. Wszystko co robił, robił z myślą o niej. Do teraz. Właśnie w jego życiu nastał moment, w którym postanowił pomyśleć o sobie, nie o innych. Jeszcze nie wie jak potoczy się jego życie, ale na razie  chce spełnić swoje marzenie.
Jego ojciec załatwił mu mieszkanie niedaleko kliniki w której pracował będzie jego syn. Malownicza okolica z zabytkowymi kamienicami, mały park naprzeciw, kilka sklepików i co najważniejsze, z dala od tłumu ludzi i zgiełku. Mimo, że okolica nie tętni życiem, zamieszkana jest przez przyjaznych ludzi w różnym wieku, którzy służą radą i pomocą w każdej chwili. 
Mieszkanie nie przypomina tego w którym mieszkał wraz z Klaudią. Jest inne. Niewielkie, ale też niezbyt małe. Wystarczająco duże jak dla samotnego mężczyzny. Salon połączony z aneksem kuchennym i jadalnią, sypialnia z przejściem do garderoby i łazienka. Wszystko urządzone jest w jasnych, subtelnych barwach z kilkoma mocnymi akcentami w postaci dodatków. Cała ściana północna jest oszklona z wyjściem na balkon, który otoczony jest miedzianą balustradą. Na niej wiszą doniczki z kwiatami, które kwitną przez cały sezon. Widok z tego miejsca jest zachwycający, zapiera dech w piersi. Rozpościera się widok na większą cześć miasta, liczne blokowiska mieszkalne, ulice, a w oddali widać stadion miejscowej drużyny piłkarskiej, który wydaje się tak mały jak pudełko zapałek. 
Z czarnej walizki wyjął świeże ubrania i powędrował do łazienki by się odświeżyć. Pomieszczenie również było niewielkie, w którym mieściła się owalna wanna stojąca pod oknem, toaleta w kącie i umywalka nad którą wisiało lustro w mosiężnej ramie. Podłoga była wyłożona małymi kafelkami koloru białego, tak samo jak ściany. Mężczyzna napełnił wannę letnią wodą w której zanurzył się na kilka minut. Po wszystkim otarł swoje mokre ciało i nałożył na siebie ubrania. Przejrzał się w lustrze poprawiając swoje włosy i postanowił zwiedzić okolicę. Zbiegł po schodach i ruszył wąską uliczką przed siebie. Podziwiał miasto, mieszkających tu ludzi, wszystko co napotkał. Był pod wrażeniem całej okolicy. Po dłuższej wędrówce przysiadł na kamiennym murku i wyjął z kieszeni telefon. Miał cichą nadzieję, że dzwoniła, lecz mylił się. Dotarło do niego, że on jest już dla niej przeszłością. Spojrzał na listę kontaktów i zadzwonił pod numer z którego bardzo rzadko korzystał. Po kilku sygnałach usłyszał drugiego rozmówcę.
- Halo ??- odezwał się rozweselonym głosem, a w tle słychać było śmiechy innych ludzi.
- Cześć. Jestem w Dortmundzie i pomyślałem, ze może byśmy się spotkali. Nie miałbyś ochoty wpaść do mnie ?- zapytał.
- Pewnie że mam, a gdzie jesteś ?
- Przyjdź do mnie wieczorem. Na Kleppingstraße. Mieszkanie dwunaste na trzecim piętrze.
- Dobra, to wpadnę do ciebie. - zakończył, a Michał schował telefon i ruszył w drogę powrotną. Po drodze zajrzał do miejscowego sklepu by zrobić zakupy i ponownie zawitał w swoim nowym mieszkaniu. Zabrał walizki do garderoby aby zapełnić puste półki swoimi ubraniami. Po kilkunastu minutach wszystko było na swoim miejscu a jemu pozostało czekać na swojego gościa. Nim wybiła godzina dziewiętnasta rozległ się dźwięk dzwonka. Michał wyłączył telewizor i poszedł przywitać gościa.
- Siemka Misiek !- zawołał radośnie dwudziestoparolatek i poklepał przyjaciela po plecach. - Witam w Dortmundzie, ale tak jeszcze zapytam. Co tu robisz ?- dodał wręczając mu wąską torebkę z butelką napoju procentowego.
- Jak to co ? Mieszkam- zaśmiał się wprowadzając piłkarza do mieszkania. Usiedli na kaszmirowej sofie i rozpoczęli rozmowę. Na początku dotyczyła ona wszystkiego poza życiem osobistym młodego Zielińskiego, lecz Lewandowski nie mógł znieść tej niepewności i ostatecznie zapytał. 
- W taki razie skoro tutaj mieszkasz, to gdzie twoja dziewczyna ?- odstawił kieliszek na blat stołu spoglądając na zamyślonego przyjaciela.
- Moja dziewczyna ?- powtórzył- Nie mam dziewczyny- oświadczył z goryczą w głosie. Polski napastnik wyglądał tak jakby na chwilę przestał życ. Nawet nie drgnął na te słowa. W jego głowie pojawiło się mnóstwo myśli, pytań, pomysłów.- Spodziewasz się jeszcze kogoś ?- dodał po chwili gdy kolejny raz rozległ się dzwonek do drzwi.- Zieliński pokręcił głowo przecząco i udał sie w kierunku drzwi. Chwycił za klamkę a jego oczom ukazała się młoda, zgrabna kobieta z subtelnym uśmiechem na twarzy i walizką w dłoni.
- Co ty tutaj robisz ?- zapytał zaskoczony jej obecnością.
- Przyjechałam bo cię kocham. Gdy ciebie nie ma obok wszystko inne traci na wartości- dodała cicho szlochając a młody mężczyzna bez wahania ją przytulił. Znów poczuł się szczęśliwy mając ją przy sobie. Uniósł jej pod brudek, spojrzał głęboko w oczy i pocałował czule. Właśnie na tym polegała ich miłośc. Nie ważne co by się działo, oni stawiali czoło wszystkim przeszkodom i byli razem.
- Jak długo mam...- pojawił się przed nimi Robert. W jego oczach było widać zakłopotanie. - Jestem Robert. Robert Lewandowski. Może mnie pamiętasz z naszego wywiadu- podał jej dłoń.
- Klaudia Polańska. Przepraszam, ale nie pamiętam zbytnio naszej rozmowy- posłała mu przyjacielski uśmiech. Uścisnęła jego dłoń, lecz szybko przerwała ten nic nie znaczący gest. Poczuła się skrępowana, tak jakby nie była sobą. Widząc błysk w jego oczach na chwilę odpłynęła. Nikt tak nigdy nie działał na nią, poza Michałem. Aż do teraz. Do momentu, w którym poznała Roberta Lewandowskiego.



- Zaczekaj- krzyknął, ale niestety było już za późno. Odjechała. Spojrzał na brelok, ścisnął w dłoni, po czym ręce schował do kieszeni i powolnym krokiem zmierzał wzdłuż stadionu- Odnajdę cię- powiedział pod nosem, pewny swego i obejrzał się za siebie- Wkrótce będziemy razem...





~*~ 




na wstępie przepraszam za tak długie opóźnienie, lecz nie wynikło to z mojej winy. nie wiem co się stało lecz blogger nie chciał publikowac rozdziałów ani ich zapisywac. jak na razie wszystko działa, lecz taki sam problem mam na Keine Rose ohne Dornen i nie wiem co robic. może usterka ustąpi i będę mogła publikowac. więc jeszcze raz przepraszam. 
a co do rozdziału...pozostawiam bez komentarza z mojej strony. czekam na Wasze opinie.
pozdrawiam




poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział IV

- Skąd masz ten brelok ?!- usłyszał po raz kolejny to samo pytanie. Siedział na barowym krześle i wpatrywał się w przyjaciela, który wymachiwał mu błyskotką przed oczyma. Zaczął powoli wszystko łączyć w jedną, spójną całość. Dzień, w którym zobaczył ją w telewizji i poznał jej imię. Poczta, w której otrzymał kartkę z pozdrowieniami od Michała i tajemniczej Klaudii. Dopiero teraz dotarło do niego, że wszystko dotyczyło jednej kobiety, którą jest nie kto inny a Klaudia Polańska. Przez chwilę czuł jak ogrania go wielka radość i satysfakcja, która jednak znikła szybciej niźli się pojawiła. Dziennikarka, którą poszukiwał przez tyle czasu okazała się dziewczyną jego przyjaciela. Co ma teraz powiedzieć ?- Mów ! Skąd go masz ?!
- Nie krzycz tak. Znalazłem.- odparł najspokojniej jak umiał, ciągle wpatrując się w zdenerwowanego Zielińskiego.
- Znalazłeś ? Gdzie ?
- Kilka lat temu po meczu. Leżał na podłodze więc wziąłem go sobie. Dlaczego tak bardzo cię on ciekawi ?
- Brelok jest własnością Klaudii. Zgubiła go wtedy, podczas wywiadu.
- Skąd wiesz, że to jej ? Są miliony takich breloczków.
- Nie takich. Ten ma wygrawerowane jej inicjały.- odparł wskazując dwie niewielkie literki wyrzeźbione w metalu. Polski napastnik spojrzał na nie, bowiem tyle razy go oglądał, a ten szczegół- jakże ważny- przeoczył. Czy gdyby zobaczył je wcześniej, prędzej odnalazł by Klaudię ? Jeśli tak, jakby wyglądała ich znajomość ? Byliby przyjaciółmi, wrogami czy może parą ?- Coś się stało ?- Zieliński zapytał przyjaciela, który tak odpłynął w swoich rozmyślaniach, że nie usłyszał towarzysza. Spojrzał pytająco na mężczyznę, aż w końcu odparł że wszystko jest w porządku.
- Czyli to należy do niej. Oddaj go Klaudii.- przesunął błyskotkę po ladzie do przyjaciela.
- Będzie ci za to wdzięczna. To jej jedyna pamiątka po ojcu.- oświadczył chowając go głęboko do kieszeni. Napastnik niemieckiej drużyny uśmiechnął się przyjacielsko, podał rękę na pożegnanie i opuścił klub. Przez całą drogę do hotelu rozmyślał o dziennikarce. Nie potrafił o niej zapomnieć. Można powiedzieć, że osiągnął sukces w odnalezieniu jej, ale ostatecznie nawet jej nie spotkał. Był tak blisko, a jednak się nie udało. Będzie ci za to wdzięczna. Co w związku z tym ? Przecież go nawet nie zna, nie istnieje między nimi żadna relacja. Czy odezwie się do niego ? Zadzwoni ? Podziękuje ? Nie ma co ukrywać, że na to właśnie liczy mężczyzna. Chciałby choć usłyszeć jej głos, a spełnieniem jego marzeń byłoby móc się z nią spotkać. Porozmawiać na osobności. Lecz to tak odległe. Może już nigdy jej nie zobaczy. Wróciła do Polski, bo tam mieszka, tam jest jej dom, rodzina, przyjaciele, praca i On. Michał Zieliński. Jednak zostawiła go tu samego, nic nie mówiąc wyjechała zostawiając krótki list.  Czy to jest pierwszy krok ku ich wspólnemu końcowi ? Nie może nawet tak myśleć, ale zastanawia się, czy jeśli pojawiłby się teraz w jej życiu, co by to zmieniło.




~*~




Wróciła do mieszkania późnym wieczorem, zmęczona pracą i od razu udała się do sypialni, by choć na kilka godzin zamknąć powieki i zasnąć. Nawet nie zadzwoniła do ukochanego przez ten czas. Nie zamierzała przeprosić, wyjaśnić.  Dla niej taki obieg sytuacji był czymś normalnym i naturalnym. Praca dla niej jest numerem jeden. Nie zamierza odpoczywać, skupiać się na innych sprawach. Może jednak powinna. Czy to nie właśnie jej podejście do życia, niszczy czteroletni związek z Michałem. Jeśli się nie zmieni, to przez nią rozpadnie się to co oboje tak długo budowali.
Obudził ją dźwięk dzwoniącego budzika. Obolała, przemęczona do granic możliwości opuściła ciepłe łóżko z zamiarem udania się do kuchni po kawę. Ziewając odgarnęła opadające na oczy włosy, przekroczyła próg kuchni. Włączyła ekspres do kawy, zaparzając sobie gorący napój. Kubek postawiła na ladzie, a sama usiadła na barowym hokerze. Zaciągała się zapachem świeżej, mocnej kawy. Spojrzała na wyświetlacz telefonu, na którym nie widniało ani jedno nieodebrane połączenie. Nie zadzwonił ? Nie martwi się ? Wzruszyła obojętnie ramionami, upiła kilka łyków kawy i wstała aby przygotować dokumenty do pracy. Odwróciła się w kierunku swojego gabinetu, ale najpierw zaskoczył ją widok walizek stojących w salonie obok drewnianej komody. Do jej uszu dobiegł szmer otwieranych drzwi. Spojrzała w tamtym kierunku i zobaczyła Michała, który opuścił łazienkę. Spojrzał tylko na nią zimnym wzrokiem i usiadł przy stoliku z laptopem i tajemniczą pocztą.
- Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś ?- zapytała Klaudia zakładając ręce na piersi. Mężczyzna nawet nie zareagował na zadane mu pytanie. - Dlaczego nic nie mówisz ?!- nadal panowała cisza, w której słychać było wyłącznie szczekanie psa. - Powiesz coś do cholery czy nie ?!- kobieta wybuchła gniewem. Zieliński spojrzał na nią, uderzając dłonią o stół, co wywołało u Polańskiej spore zaskoczenie na taką reakcję. Jej źrenice widocznie się powiększyły, zacisnęła zęby. Nigdy nie tolerowała takiego podejścia do jej osoby.
- Ja mam coś powiedzieć ?! Ja miałem zadzwonić!? Po co ? Powiedz mi po co ? Pewnie i tak byś nie odebrała, albo powiedziała że oddzwonisz. Nie poznaję cię, Klaudia. Nie wiem co się stało z tą dziewczyną w której się zakochałem kilka lat temu, dla której straciłem głowę. Po prostu nie wiem. Jeśli tak ma wyglądać nasz związek, to..- zamilkł na chwilę, licząc że teraz ona podejmie rozmowę lecz nie. Patrzyła na niego ze złością, wzburzeniem. Zabrał ze stołu kopertę z listem i wyszedł z mieszkania zostawiając ją samą. Zaśmiała się ironicznie gdy była już całkowicie sama po schodach wbiegła na piętro do garderoby. Jak zawsze wybrała elegancką stylizację, która składała się z granatowej sukienki przed kolano i czarnym kołnierzykiem. Z półki  z butami wybrała swoje ulubione szpilki, które wydłużały optymalnie jej nogi. Ostrożnie zeszła na dół po torebkę i telefon. Przed wyjściem spojrzała na zdjęcie, które stało na komodzie. Wzięła je do ręki wpatrując się w nie. Beztrosko zakochana para, która poza sobą nie widzi świata, która nie potrafi żyć bez siebie. Dłonią przejechała po metalowej ramce, uśmiechając się i roniąc jedną pojedynczą łzę. Szybko jednak minął stan wzruszenia, i znów wróciła egoistyczna i zapatrzona w swój sukces Klaudia. Zamknęła za sobą drzwi i pojechała do pracy.




~*~




Opuścił swój samochód i podążał ogrodową alejką, która prowadziła do wejścia domu. Zadzwonił dwukrotnie i czekał aż ktoś mu otworzy. Rozejrzał się w okół, wspominając lata dzieciństwa w tym miejscu. Olbrzymi  ogród w którym spędzał każdą wolną chwilę. 
- Michaś ? Wejdź kochany- powitała go gosposia taty. Była to starsza kobieta z poczuciem humoru i wielkim sercem. Była w tym domu odkąd pamiętał. To właśnie ona zastępowała mu matkę, która zmarła przy jego porodzie. Gdy senior Zieliński był w delegacji bądź pracował na miejscu, to pani Krysia się nim opiekowała. Pomagała w zadaniach, uczyła go wielu przydatnych rzeczy, czytała bajki na dobranoc. Przyrządzała mu śniadania i robiła kanapki do szkoły. Gdy było trzeba chodziła na wywiadówki i jeździła do lekarza. Była kimś więcej niż gosposią w tym domu. Była i nadal jest częścią rodziny. Sama nie ma nikogo bliskiego więc Zielińskich traktuje jak własną rodzinę, a Michała niczym syna. - A Klaudusia gdzie ?
- Klaudia ?- przetarł oczy i obojętnie odparł- w pracy.
Pani Krystyna w przeciwieństwie do ojca mężczyzny nie była tak łatwowierna w jego słowa i była przekonana że znów się pokłócili. Na stole postawiła talerz ze świeżo upieczonym sernikiem i dzbanek soku jabłkowego. 
- Jak wam się układa ?- zapytała wycierając mokre dłonie w ścierkę, którą położyła na krześle obok i sama nalała sobie soku.
- Dobrze.- odparł prędko. Nie mając zbytniej ochoty by kontynuować ten temat, zapytał o ojca. Kobieta widząc niechęć Michała do rozmowy, odpowiedziała że jest w swoim gabinecie. Chłopak podziękował za poczęstunek i udał się do ojca. Zapukał do drzwi i wszedł do środka. Tadeusz Zieliński jak zwykle pracował. Dostrzegając swojego syna zza okularów połówek, rozpromienił się i przestał zajmować się dokumentami. Poprawił się na krześle i wpatrywał się w swojego jedynego potomka.
- Dawno cię tu nie było. Nie powinieneś być jeszcze z Klaudią na wakacjach ?- zapytał podejrzliwie.
- Nie- oświadczył podziwiając jego ulubioną kolekcje małych replik statków swojego ojca.- Chciałem z tobą o czymś porozmawiać.- dodał i położył na biurku kopertę, sam usiadł na krześle na przeciw. Starszy Zieliński spojrzał na syna, a następnie zajrzał do koperty. Wyjął białą kartkę papieru z wiadomościa i zaczął czytac. Z każdym kolejnym zdaniem jego uśmiech był coraz bardzej intensywny. Odłożył list, zdjął okulary  z nosa i podał dłoń Michałowi.
- Synu, gratuluję !- był tak bardzo dumny- Przyjąłeś propozycję ?
- Jeszcze nie. Wiesz, że chodzi o klinikę w Niemczech, w Dortmundzie ?
- Tak, oczywiście. Wiesz ile mógłbyś się nauczyc ?- uniósł brwi, a po chwili na jego twarzy pojawił się grymas- Zaczekaj...A Klaudia ? Co ona na to ?
- O niczym nie wie. Zresztą i tak ją to nie obchodzi. Ważniejszy jest jej awans.
- Synu...
- Nie tato ! Nadszedł czas by to zakończyć. A to - wymachiwał kopertą- To jest moim nowym początkiem- odparł i wyszedł. Właśnie podjął decyzję. Czy słuszną, sam tego nie wie, ale w tym momencie to jedyne wyjście. Nie może ciągle rezygnować z marzeń. Musi w końcu zrobić coś dla siebie.




~*~




Była godzinna popołudniowa kiedy Polańska wróciła do domu, obładowana torbami  z zakupami i nowymi obowiązkami z pracy. Wszystko położyła na kuchennym stole, a sama usiadła na fotelu w salonie. Zdjęła szpilki by jej nogi odpoczęły, a ona sama wygodnie oparła się, by odpocząć. Wyciszając się usłyszała skrzypienie drewnianych schodów. Odwróciła się za siebie, patrząc na to co się dzieje. Ze schodów schodził Michał ciągnąc za sobą walizki. Kobieta nic nie rozumiejąc wstała podchodząc bliżej. 
- Michał ? Co ty wyrabiasz ?- zapytała wskazując na walizki. Ten spojrzał na nią bez żadnych emocji, czegokolwiek.
- Wyjeżdżam.
- Wyjeżdżasz ? Dokąd ? Dlaczego ?- zadawała ciągle pytania.
- Do Dortmundu. Dostałem tam pracę, właściwie praktyki  w klinice. Będę mógł się tam rozwinąc.
- Michał...A co z nami ? Co ze mną ?
- Klaudia. Od dawna nie ma już nas. Sama do tego doprowadziłaś. - oświadczył kierując się do drzwi wyjściowych. - A bym zapomniał. - zajrzał do kieszeni, z której wyjął brelok. Położył go na blacie komody i otworzył drzwi.
- Michał !- krzyknęła Klaudia podbiegając do niego i całując go. Odsunął się od niej, mówiąc że to nie ma sensu i wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Kobieta wzięła do ręki srebrną przywieszkę, oparła się o ścianę, po której się osuwała. Jej oczy roniły potoki łez. Dotarło w końcu do niej że wszystko zniszczyła, że jest winna temu co się stało. Schowała twarz w dłoniach ciągle płacząc. Jej chora ambicja doprowadziła do rozpadu jej związku, a ona straciła mężczyznę, którego kocha ponad wszystko...




~*~




mam nadzieję że się podoba...kolejny za dwa tygodnie.
czytasz ? komentuj ! bardzo o to proszę !
dzięki temu mam ochotę pisac dla Was..
pozdrawiam





Obserwatorzy